Zakończyła się Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej

Odbyła się XVII edycja Jazzowej Jesieni im. Tomasza Stańko. W czasie 6 festiwalowych dni publiczność miała okazję posłuchać aż 9 koncertów.

W Domu Muzyki odbyła się XVII edycja Jazzowej Jesieni im. Tomasza Stańko. Pierwszy festiwalowy koncert wypełniła muzyka Django Batesa i jego tria. W czasie 6 festiwalowych dni publiczność miałą okazję posłuchać aż 9 koncertów.
W tym roku już po raz drugi Jazzowa Jesień odbywa się bez Tomasza Stańko, który przez kilkanaście lat był dyrektorem artystycznym Festiwalu, od ubiegłego roku noszącego jego imię.

Jazzową Jesień otworzyli producentka Festiwalu Anna Stańko i prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski, który mówił, że nie wyobraża sobie miasta bez tego festiwalu.

Zanim zabrzmiała muzyka na żywo, zobaczyliśmy fragment filmu „Droga do mistrzostwa” poświęcony Tomaszowi Stańko. Ujęcia były kręcone na bielskich uliczkach, w Domu Muzyki i kolejce na Szyndzielnię. Ważny był jednak przede wszystkim przekaz, historia o pokonywaniu przeszkód i poglądach na jazz oraz życie.

A potem zabrzmiała muzyka tria Django Batesa. Brytyjczyk wsparty dwoma muzykami ze Skandynawii skupił się na dźwiękach z płyty. Nie zabrakło hołdu dla Charliego Parkera, a publiczność otrzymała ambitne, zróżnicowane dźwięki na najwyższym poziomie i fantastyczne zespołowe granie.

Drugi festiwalowy wieczór rozpoczął się od koncertu Giovanniego Guidiego, który wraz ze swoim kwintetem wprowadził nas w świat spokojnych, wyrafinowanych i eleganckich dźwięków. Warto przypomnieć, że jego najnowszy album zamyka utwór „Tomasz”, zadedykowany patronowi bielskiego Festiwalu.

Po przerwie na scenie pojawił się Ambrose Akinmusire wraz ze swoim zespołem. Delikatne brzmienia, przeplatane muzycznym szaleństwem sprawiały, że publiczność nie mogła się nudzić. Ambrose zdecydowanie postawił w Bielsku-Białej na jazz, unikając hip-hopowych nawiązań. Prawdziwą perełką była gra znakomitego perkusisty Justina Browna.

Czwartkowy wieczór upłynął pod znakiem fortepianowych dźwięków Brada Meldhau’a, w jego solowej odsłonie, która zebrała wiele braw i pozytywnych pokoncertowych opinii.

Piątek, to bardzo oczekiwany przez fanów koncert Tigrana Hamasyana. Artysta nie dotarł przed dwoma laty na Jazzową Jesień. Wtedy miał zagrać solo. W tym roku wynagrodził publiczności swoją nieobecność. Jego koncert składał się z kilku części. Na początek zagrał solo, później dołączył do niego norweski saksofonista Trygve Seim. Kolejny mini-blok muzyczny to kompozycje w wykorzystaniem elektronicznych instrumentów, a na koniec świetnie przyjęty monumentalny występ w towarzystwie chóru Camerata Silesia i długie bisowanie.

Sobotę rozpoczął chyba najważniejszy koncert całego Festiwalu – koncert wypełniony muzyką filmową Tomasza Stańko, zaanonsowany przez jego córkę Annę Stańko.

Na scenie znakomici muzycy – Marcin Wasilewski i jego trio, trębacz Avishai Cohen oraz Orkiestra Aukso prowadzona przez Marka Mosia. W ich wykonaniu muzyka filmowa Tomasza Stańko zabrzmiała lekko, melodyjnie i sugestywnie. W jednym z utworów – temacie z serialu „Homeland” na scenie pojawił się gość specjalny – saksofonista Tim Berne. Publiczność otrzymała wszystko czego oczekiwała po tym koncercie – jazz wsparty symfonicznym brzmieniem, improwizacje i chwytliwe tematy.

Drugi koncert tego wieczoru to występ tria David Torn, Tim Berne, Ches Smith. Muzyka trudna i bezkompromisowa, pochodząca z ECM-owskiego albumu Sun of Goldfinger, wydanego w marcu 2019 roku.

Ostatnie festiwalowy wieczór rozpoczął się od koncertu jazzu tradycyjnego. Coroczne finałowe koncerty pokazują, że informacje o śmierci tradycyjnego jazzu są przedwczesne i przesadzone. Artyści bawiąc się muzyką, bawią również widownię. W Domu Muzyki zagrali Mauro Ottolini i Fabrizio Bosso. Tempo orkiestrze nadali perkusista do spółki z suzafonistą, a na scenie pojawiała się także stylowo śpiewająca wokalistka. Klasyka nowoorleańskiego jazzu oczywiście bardzo spodobała się publiczności.

Na zakończenie festiwalu wystąpił znakomity Jason Moran wraz ze swoim The Bandwagon.

Jazzowa Jesień po raz 16.

Koncertem Johna Surmana i Vigleika Storaasa rozpoczęła się 16 edycja Jazzowej Jesieni. Po raz pierwszy bez Tomasza Stańko.

Koncertem Johna Surmana i Vigleika Storaasa rozpoczęła się 16 edycja Jazzowej Jesieni. Po raz pierwszy bez Tomasza Stańko.
Od początku festiwalu był jego dyrektorem artystycznym i dobrym duchem. Co roku przygotowywał specjalny festiwalowy koncert. Zdążył jeszcze przygotować program tegorocznej edycji. Nie zdążył zagrać na swoim festiwalu.

Od tego roku festiwal w hołdzie dla mistrza nazywa się Jazzowa Jesień im. Tomasza Stańko. W przeddzień Festiwalu Rada Miejska nadała mu tytuł Honorowego Obywatela miasta Bielska-Białej.

Pierwszego dnia festiwalu, w Domu Muzyki odsłonięto popiersie artysty autorstwa znakomitego rzeźbiarza Bronisława Krzysztofa. Prezydent Jacek Krywult wspominał Tomasza Stańko jako wielkiego przyjaciela Bielska-Białej.

Festiwal otworzył prezydent-elekt Jarosław Klimaszewski, który zapewnił że jako prezydent będzie dbał o to, żeby Jazzowa Jesień w dalszym ciągu mogła się odbywać w Bielsku-Białej.

Na dobry początek jazzowej Jesieni zagrał stary przyjaciel Stańki, brytyjczyk John Surman, wspierany przez norweskiego pianistę Vigleika Storaasa. Wspólnie wypełniali muzyczną przestrzeń pięknymi, częściej spokojnymi niż poszarpanymi, melodyjnymi dźwiękami.

Następny punkt programu zapowiedziała Anna Stańko. Zwykle mówiła ze sceny o kolejnych koncertach taty, ale tym razem zaprosiła na występ bliskich muzycznych przyjaciół Tomasza Stańko, którzy wiele czasu spędzili z nim na trasach koncertowych. Trio Marcina Wasilewskiego przez długi czas towarzyszyło Tomaszowi Stańko. Bielski koncert promujący płytę Live rozpoczęli spokojnie, jakby nostalgicznie żegnając mistrza. Potem delikatnie sączące się melodie splatały się z dynamicznymi fragmentami, a koncert bardzo przypadł do gustu widowni. W ubarwionym gustownymi cytatami muzycznymi koncercie znalazło się także miejsca dla specjalnego gościa – Johna Surmana.

W piątek na bielskiej scenie Wolfgang Muthspiel Chamber Trio i Florian Weber Quartet. W rolach głównych gitarzysta i pianista. Jazz z Austrii i Niemiec. Publiczność opuszczająca Dom Muzyki oba uznała za bardzo udane.

Trzeci dzień Festiwalu wypełniły dwa zupełnie różniące się od siebie koncerty. Na dobry początek – kameralny amerykański gitarzysta Bill Frisell. Artysta wypełnił Dom Muzyki swoimi dźwiękami z pogranicza jazzu, country i bluesa. W drugiej części koncertu, ku radości publiczności częściej wykorzystywał loopy, dzięki temu brzmiał jak mały gitarowy zespół.

Drugi koncert tego wieczoru to występ Dave Douglas UPLIFT – muzyka wsparta pozytywnym przesłaniem, które można określić jako „pozytywne zmiany”. Sextet zagrał bardzo dynamicznie, z dudniącym basem Billego Laswella dwoma gitarami, bębnami i instrumentami dętymi. Chwilami włączali ekspresję charakterystyczną dla psychodelii czy punka. Na pewno ten znakomity występ nie pozostawił nikogo obojętnym.

Ostatni dzień Festiwalu znacznie wykraczał poza to, z czym spotykaliśmy się na poprzednich koncertach jazzu tradycyjnego. Na początek bardzo oczekiwany przez publiczność, perfekcyjnie wystylizowany na lata 30. Jazz Band Masecki-Młynarski. Stare piosenki Henryka Warsa, Fanny Gordon i wielu innych znanych, i już zapomnianych twórców. Stare mikrofony, bębny i pianino wyglądające jak wyciągnięte z muzeum, przebojowe melodie i nawet perkusista grający solówki dopiero co przejęte z orkiestr marszowych. Wszystko to szalenie spodobało się widowni. A przecież był jeszcze koncert Eddie Palmieri Afro-Carribean Jazz Sextet. Pianista mimo, że przekroczył 80-tkę pokazał, że zasłużył na każdą z nagród Grammy którą otrzymał. Perfekcyjnie odegrane rytmy, instrumenty płynnie wymieniające się jako solowe i rytmiczne, a nawet solo na kongach. To było coś zaskakującego, ale godnego festiwalowego finału.

Zbliża się XVI edycja Jazzowej Jesieni

Festiwal od tego roku nosi imię Tomasza Stańko, który od początku był dyrektorem artystycznym Jazzowej Jesieni.

Festiwal od tego roku nosi imię Tomasza Stańko, który od początku był dyrektorem artystycznym Jazzowej Jesieni. W tym roku odbędzie się w dniach od 15 do 18 listopada.

Po raz pierwszy nie usłyszymy koncertu zmarłego w lipcu tego roku Tomasza Stańko. Będą za to występy muzyków, których sam wybrał, z którymi współpracował przed laty i których bardzo cenił.

15 listopada koncert Johna Surmana, brytyjskiego saksofonisty w duecie z Vigleikiem Storaasem. Tego wieczoru usłyszymy także Marcina Wasilewskiego i jego trio, promujące płytę Live.

Drugi dzień festiwalu wypełnią koncerty gości z Austrii i Niemiec – Wolfganga Muthspiela oraz Floriana Webera.

17 listopada wystąpią gwiazdy zza oceanu gitarzysta Bill Frisell (solo) oraz saksofonista Dave Douglas w dużym projekcie UPLIFT.
Tegoroczny koncert jazzu tradycyjnego, po raz pierwszy w historii festiwalu będzie koncertem aż dwóch formaacji. Wystąpi polska sensacja ostatnich miesięcy Jazz Band Młynarski-Masecki, pokazujący i przypominający jazzowe tradycje i brzmienia międzywojennej Polski oraz ubarwiony karaibskimi smaczkami band dziesięciokrotnego laureata nagród Grammy – Eddie Palmieri Afro-Carribean Jazz Sextet.

To będzie dawka jazzu mogąca zadowolić najbardziej wybrednych fanów gatunku. ZAPRASZAMY.

Tomasz Stańko nie żyje

Dzisiaj (29 lipca) w warszawskim szpitalu zmarł Tomasz Stańko, znakomity muzyk, dyrektor artystyczny festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej.

Dzisiaj (29 lipca) w warszawskim szpitalu zmarł Tomasz Stańko, znakomity muzyk, dyrektor artystyczny festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej. Jeden z najwybitniejszych polskich jazzmanów przegrał walkę z rakiem.

Od kilkunastu lat był dyrektorem artystycznym festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej. Dbał o dobór muzyków i najwyższy poziom artystyczny Festiwalu. Co roku przygotowywał specjalny koncert na bielską Jazzową Jesień. Nagrał kilkadziesiąt albumów, współpracował z Krzysztofem Komedą, Cecilem Taylorem, Janem Garbarkiem i wieloma innymi znakomitymi jazzmanami.

Zawsze ciepło wypowiadał się o naszym mieście, zapraszając na Jazzową Jesień. W tym roku po raz pierwszy nie zagra na swoim Festiwalu.

Będzie nam brakowało Jego jazzowych opowieści i brzmienia Jego trąbki.

Pożegnanie Tomasza Stańko

10 sierpnia, na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie rodzina, przyjaciele i fani pożegnali Tomasza Stańko.

10 sierpnia, na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie rodzina, przyjaciele i fani pożegnali Tomasza Stańko.

Muzyk został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach w Warszawie. Tomasz Stańko zmarł 29 lipca w warszawskim szpitalu. Był nie tylko znakomitym muzykiem, ale także dyrektorem artystycznym festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej. W pogrzebie wzięła udział delegacja z Bielska-Białej.

Tomasz Stańko – jeden z najwybitniejszych polskich jazzmanów, z Bielskiem-Białą związał się kilkanaście lat temu. W roku 2003 przyjął propozycję objęcia funkcji dyrektora artystycznego, rodzącego się festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej. W ciągu kilkunastu lat bielski Festiwal stał się artystyczną wizytówką miasta, a jego ranga wykroczyła daleko poza granice Polski.

W mediach mówił o Bielsku-Białej „To miasto jest napełnione muzyką od lat. Grywam tam od niepamiętnych czasów”. Był jednym z najbardziej cenionych polskich jazzmanów. W XXI wieku regularnie pojawiał się wśród 10 najlepszych trębaczy świata wg amerykańskiego magazynu DownBeat. Otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

Jazzowa Jesień 2017 zakończona

Tegoroczna edycja festiwalu trwała 6 dni. W ciągu sześciu dni, fani jazzu usłyszeli aż 10 koncertów.

Znakomitym koncertem Jana Garbarka rozpoczęła się 15 edycja Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej. Tegoroczna edycja festiwalu trwała 6 dni.
W ciągu sześciu dni, fani jazzu usłyszeli aż 10 koncertów. Festiwal zamknęła jak zawsze tradycyjna odmiana jazzowego grania.

14 listopada

Festiwal zgodnie z tradycją rozpoczął dyrektor artystyczny Tomasz Stańko. Witając publiczność przypomniał, że przede wszystkim jest muzykiem i woli grać niż mówić. Podziękował organizatorom i przede wszystkim władzom miasta, dzięki którym, jak powiedział, taki festiwal może się odbywać.

Potem rozpoczęła się prawdziwa, ponad dwugodzinna muzyczna uczta, na którą biletów zabrakło już kilka tygodni przed koncertem. Zmieniające się odcienie jazzowego grania sprawiały, że publiczność nawet przez chwile nie mogła się nudzić. Jan Garbarek czarował dźwiękami swoich saksofonów, prezentując melodyjne frazy. Pozostawił też sporo miejsca innym muzykom. Rainer Brüninghaus zagrał nawet odrobinę tradycyjnego jazzu na fortepianie. Yuri Daniel pokazał, że gitara basowa służy nie tylko do trzymania rytmu. Publiczność gorąco oklaskiwała Triloka Gurtu, perkusjonistę którego współpraca z Garbarkiem sięga połowy lat 80. Trilok do tradycyjnego zestawu perkusyjnego dołączył hinduskie instrumenty, które dodawały koncertowi orientalnych barw, a w jednej z solówek zaprezentował się jako prawdziwy muzyczny szaman. Za pomocą instrumentów (i chyba nie także przedmiotów niebędących instrumentami oraz swojego głosu) stworzył odgłosy dżungli, śpiewu ptaków, szemrzącego strumyka.

W tej sytuacji nie dziwił fakt, że bielska publiczność żegnała muzyków owacją na stojąco.

15 listopada

Drugi wieczór bielskiej Jazzowej Jesieni upłynął pod znakiem jazzowych TRIO. Dwa klasyczne składy występujące w trójkę. W pierwszym lider grał na fortepianie, w czasie drugiego koncertu liderował gitarzysta. Na dobry początek 43-latek z Finlandii Alexi Tuomarila (nazywany czasem „rzeźbiarzem dźwięku”) i jego Trio. Ciekawe, dynamiczne, klasyczne granie przypadło do gustu publiczności.
Po nim kolejne jazzowe trio – tym razem pod wodzą amerykanina Kurta Rosenwinkela – gratka dla miłośników jazzowej gitary na najwyższym poziomie.

16 listopada

To miało być błyskawiczne zastępstwo. Okazało się, że John Medeski dał popis który na długo pozostanie w pamięci fanów jazzu. Muzyk znany ze swojego zamiłowania do organów Hammonda, wystąpił zamiast chorego Tigrana Hamasyana. W Bielsku-Białej wystąpił z projektem Mad Skillers. Siłę napędową przedsięwzięcia stanowił Kirk Joseph, grający na nietypowym instrumencie – suzafonie, który tworząc basowe podkłady brzmiał chwilami jak kontrabas, by za chwilę nabierać mocy gitary basowej albo klawiszowych basów. Każdy z muzyków znakomicie spełniał swoją rolę, tworząc niepowtarzalną, pełną siły i witalności muzykę, nawiązującą do jazz-rocka. Warto wspomnieć o znaku firmowym lidera – organach hammonda. Czasami Medeski wykorzystywał również fortepian. Publiczność nagrodziła występ owacjami na stojąco. Taki wyraz szacunku do artystów powtórzył się dwie godziny później w finale znakomitego koncertu Dave’a Hollanda. Mistrz kontrabasu dobrał sobie świetnych współpracowników: Kevina Eubanksa – gitara elektryczna, Obeda Calvaire’a – perkusja. Ten pierwszy, na lekko przesterowanej gitarze, chwilami zbliżał się do mistrzów blues-rockowej gitary z lat 60. Ten drugi z równą swobodą grał połamane jazzowe rytmy i wydobywał soczyste rockowe brzmienia. Wspólnie stworzyli muzyczne widowisko na najwyższym poziomie

17 listopada

To był wieczór powrotów do Bielska-Białej. Obaj liderzy – zarówno Chris Potter jak i David Virelles gościli już na Jazzowej Jesieni.

Chris Potter powrócił z trio, do którego zaprosił swoich znakomitych kolegów Reubena Rogersa i Erica Harlanda. Wspólnie pokazali różne barwy muzyki, a lider zagrał nie tylko na saksofonie, ale także na klarnecie i instrumentach klawiszowych. Publiczności taki rodzaj jazzu przypadł do gustu i kolejny koncert zakończył się bisem (na który publiczność musiała dość długo „zapracować”) i owacją na stojąco.

David Virelles to chyba najbardziej zapracowany artysta tegorocznego festiwalu. Oprócz wspólnego koncertu z Tomaszem Stańko zaprosił publiczność do swojego muzycznego świata zatytułowanego Gnosis, zapraszając Romána Díaza & the Nosotros Ensemble, i wiodąc wszystkich w stronę muzyki inspirowanej brzmieniami Afryki.

18 listopada

Tarkovsky Quartet – międzynarodowy niemiecko-francuski kwartet rozpoczął przedostatni, koncertowy dzień bielskiego festiwalu. Zespół tworzy, inspirowany oryginalnym językiem filmów Andrieja Tarkowskiego.
Drugą część wieczoru wypełnił, występujący w dwóch odsłonach Tomasz Stańko. Najpierw z duecie ze swoim muzycznym przyjacielem Davidem Virellesem (fortepian) a potem z czwórką polskich muzyków. W tej konfiguracji najważniejszą role odegrał Adam Pierończyk (grający głównie na saksofonie), z którym Tomasz Stańko współtworzył dwugłosowe, melodyjne frazy. Sięgnęli też po klasykę polskiego jazzu – muzykę Komedy, którą Tomasz Stańko wykonywał już w latach 60. jako członek kwartetu Komedy.

19 listopada

Od kilku lat festiwal kończy koncert jazzu tradycyjnego. W tym roku dawkę tradycji zapewnił The Buck Clayton Legacy Band, siedmiu panów w średnim wieku i garniturach, znakomicie czujący i oddający klimat jazzu sprzed co najmniej kilkudziesieciu lat. Klarnet, trąbki, saksonony, fortepian i sekcja rytmiczna. Muzyczni spadkobiercy zmarłego w 1991 roku Bucka Claytona pokawali, że stary jazz miewa sie nieźle i wciaż ma grono zagorzałych entuzjastów.

Zakończyła się Jazzowa Jesień 2016

Jeden z najważniejszych festiwali jazzowych w Polsce i Europie – Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej rozpoczął się koncertem Dino Saluzziego. Zakończył koncertem jazzu tradycyjnego.

Jeden z najważniejszych festiwali jazzowych w Polsce i Europie – Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej rozpoczął się koncertem Dino Saluzziego i jego zespołu. Zakończył koncertem jazzu tradycyjnego.

15 listopada – Dino Saluzzi

Bielski festiwal oficjalnie otwarli prezydent miasta Jacek Krywult oraz dyrektor artystyczny Jazzowej Jesieni Tomasz Stańko. Prezydent dziękował za niezwykłą festiwalową promocję miasta i owocną współpracę, jednocześnie anonsując niewielką zmianę w programie. Tomasz Stańko mówił, że tegoroczy festiwalowy program układał przede wszystkim pod kątem znakomitej muzyki, mniej zwracając uwagę na „nazwiska”. A potem na scenie pojawili się się muzycy z Argentyny (owacyjnie powitani przez widownię) i …zapowiadana przez prezydenta niespodzianka. Był nią Tomasz Stańko, który niespodziewanie zagrał z zespołem piewszy utwór. Jego trąbka znakomicie wpasowała się w chrakterystyczny południowoamerykański klimat. Dino Saluzzi, to wirtuoz bandeonu, rodzaju niewielkiej harmonii, używanego do grania tanga. Wirtuozem tego instrumentu był argentyńczyk Astor Piazzolla, stąd porównania obu muzyków. Dino Saluzzi Group, jak mówił sam lider zagrali w Bielsku-Białej ostatni koncert swojej europejskiej trasy. Dzień później planowali powrót do Buenos Aires. Był to koncert który niezwykłym klimatem zauroczył publiczność. Tradycyjnie brzmiące, klimatyczne dźwięki, fantastyczna gitara, pulsujący bas, egzotyczne, rozbudowane instrumenty perkusyjne i saksofon tenorowy oraz oczywiście nadający muzyce egzotycznego klimatu, grający na bandeonie lider formacji. Nic dziwnego że muzyka wzbudziła entuzjazm widzów i owacje na stojąco.

16 listopada – Food, Avishai Cohen Quartet

Drugi wieczór z jazzem w Bielsku-Białej to dwa bardzo różne projekty. Na dobry początek norwesko-brytyjski, wypełniony elektroniką i brzmieniami saksofonu Food. Drugi koncert tego wieczoru, to świetnie przyjęty przez publiczność Avishai Cohen – trębacz, wschodząca gwiazda nowojorskiej sceny jazzowej.

17 listopada – Jacob Bro, Tomasz Stańko

Muzycy ustawieni kameralnie, bardzo blisko siebie – to było pierwsze wrażenie z koncertu tria Jacoba Bro. Duńczyk Jacob Bro proponował bardzo zróżnicowane dźwięki gitary – przestrzenne czyste brzmienia mieszały się z elektronicznymi eksperymentami – na przykład dźwiękami organów. Zmieniało się też brzmienie całości, od spokojnego, po dynamiczne i rozimprowizowane. Publiczność podziękowała im gromkimi brawami. Niestety muzycy nie dali sie juz namówić na bis.

Potem nastąpił tradycyjny element Jazzowej Jesieni, czyli koncert Tomasza Stańko. Tradycyjnie też, dyrektora artystycznego festiwalu zapowiedziała córka. Mówiła, że tato jest jak drzewo, sięgające korzeniami coraz głębiej, jednocześnie gałęziami szukające nieba. Razem ze swoim nowojorskim kwartetem zaprezentowali materiał przygotowywany na nową, ECM-owską płytę, która ma się ukazać wiosną 2017 roku. Znakomici muzycy, fenomenalnie zgrani ze sobą, sprawili że Tomasz Stańko mógł pokazać pełnię swoich możliwości, a publiczność zapamięta ten koncert na długo.

18 listopada – Craig Taborn, Michael Formanek – Ensemble Colossus.
Prestiżowy magazyn Downbeat okrzyknął go „wizjonerem nowej fali”. Te opinie mogła zweryfikować na żywo publiczność Jazzowej Jesieni. On sam mówi „Wiele z moich zainteresowań skupia się na rozszerzaniu granic, w których można tworzyć… Musi zostać wiele powiedziane, by przekroczyć muzyczne konieczności w opowiadanej historii.“ W Domu Muzyki Craig Taborn wystąpił sam, skupiając uwagę publiczności na sobie i swojej grze. Zagrał wysublimowany, trudny w odbiorze koncert.

Dla odmiany, w czasie drugiego koncertu na scenie pojawiło się aż 19 muzyków, pod wodzą doskonale znanego w Bielsku-Białej Michaela Formanka. Wyraziste brzmienie jego kontrabasu nadawało puls całej orkiestrze. Ensemble Kolossus to współczesne spojrzenie – interpretacja big bandu. Jest to muzyka nowoczesna, ale z zachowaniem całego bogactwa jakie niesie ze sobą brzmienie jazzowej orkiestry. Taka też byłą muzyka, która brzmiała tego wieczoru – trudna do sklasyfikowania, chwilami sięgająca do big-bandowej tradycji jazzu, chwilami zbliżająca się do muzyki współczesnej. Bielskiej publiczności trafiła do gustu. To kolejny koncert Jazzowej Jesieni, kończący się owacją na stojąco.

19 listopada – Vijay Iyer, Wadada Leo Smith

Wyjątkowy, międzypokoleniowy duet pojawił się na scenie Domu Muzyki. Pianista i kompozytor – Vijay Iyer, syn tamilskich emigrantów do Stanów Zjednoczonych oraz Wadada Leo Smith, grający na trąbce, starszy o 3 dekady od swojego muzycznego partnera. Ten pierwszy wielokrotnie nominowany do najbardziej prestiżowych nagród muzycznych, ten drugi – wielka postać free-jazzu i awangardy. Wspólnie zaprezentowali fantastyczną muzykę, chwilami opartą na elektronicznych rytmach, chwilami w pełni akustyczną. Vijay grał na fortepianie, elektrycznych organach oraz obsługiwał elektroniczne podkłady. Ten koncert śmiało można nazwać jednym z najważniejszych festiwalowych wydarzeń tego roku.

20 listopada – Paul Jones and Digby Fairweather Half Dozen

Tradycyjnie na koniec festiwlu zabrzmiała klasyczna, wypełniona radością grania i zabawą odmiana jazzu. W wypadku tegorocznych gości z Anglii wzbogacona o dużą dawkę muzyki z lat 40, 50 i 60, przede wszystkim rhythm and bluesa. Całość prowadził Digby Fairweather – znakomity muzyki i animator brytyjskiego jazzu i bluesa. Uwagę skupiał na sobie także Paul Jones, znany miłośnikom gatunku z topowych formacji sprzed kilkudziesięciu lat (m.in. Manfred Mann i Blues Band). Mocnym głosem śpiewał stare standardy i znakomicie grał na gitarze. Publiczność jak zwykle na „jazzie tradycyjnym” bawiła się świetnie. NIespodziewanie koncert miał swoją kontynuację w holu Domu Muzyki, gdzie artyści rozdawali autografy, a Digby grał dla licznej widowni na trąbce. W ten sposób zakończyła się 14 edycja Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej.

Zbliża się Jazzowa Jesień (2016)

Tej jesieni Bielsko-Biała po raz czternasty zabłyśnie jazzowymi gwiazdami.

Tej jesieni Bielsko-Biała po raz czternasty zabłyśnie jazzowymi gwiazdami. Festiwal stał się jednym z najważniejszych miejsc na jazzowej mapie tej części Europy, ciesząc się zarówno uznaniem krytyki, wiernej publiczności jak i samych artystów, ceniących jego wyjątkową atmosferę.

Jazzowa Jesień znana jest z prezentowania najważniejszych osobistości współczesnego jazzu. W trakcie trzynastu lat działalności na scenie Bielskiego Centrum Kultury wystąpili m.in. John Scofield, Ornette Coleman, Chick Corea, John McLaughlin, Jan Garbarek, Cecil Taylor, Joe Lovano, Carla Bley, Tom Harrell, Eliane Elias, Egberto Gismonti oraz w wielu „wcieleniach”, Tomasz Stańko.

Jazzowa Jesień swój sukces zawdzięcza trzem wyjątkowym okolicznościom: osobowości Tomasza Stańko – dyrektora artystycznego festiwalu, wsparciu i zaangażowaniu miasta Bielsko-Biała oraz mecenasowi artystycznemu wytwórni ECM. Akronim ECM, Editions of Contemporary Music, jest jakże adekwatny – to monachijskie wydawnictwo nie ustaje we wzbogacaniu swojego katalogu. Przez ostatnie lata Manfred Eicher produkuje nie mniej niż 60 płyt rocznie, co jest liczbą imponującą. Najciekawsze projekty ze stajni ECM są centralnym punktem każdej Jazzowej Jesieni.

14-ta edycja festiwalu obfituje w europejskie i polskie premiery, nowe, zaskakujące konfiguracje muzyków, wielkie nazwiska, i najgorętsze odkrycia. Na scenie Bielskiego Centrum Kultury wystąpią:

– wirtuoz bandoneonu Dino Saluzzi ze swoim rodzinnym zespołem i muzyką z albumu El Valle de la Infancia – jazzowa wariacja na temat tango nuevo.

– duet pianisty Vijay Iyera i trębacza Wadada Leo Smith’a, w premierowym materiale z płyty „A Cosmic Rhythm with Each Stroke” – świetnie przyjętej przez krytyków, nie tylko stricte branżowych, m.in. przez opiniotwórczy portal Pitchfork. Sam Vijay Iyer, zajął pierwsze miejsce w tegorocznym notowaniu Downbeat, w kategorii “muzyk jazzowy”, i drugie w kategorii “pianista” (wyprzedzając samego Keitha Jarreta).

Craig Taborn, koncert solo piano; to ukłon w stronę tradycji solowych koncertów fortepianowych uwypuklających wszechstronność warsztatową Taborna, oscylującą wokół free jazzu i współczesnej kameralistyki.

– premierowy projekt Tomasza Stańko, dyrektora artystycznego Jazzowej Jesieni; tradycyjny projekt, supergrupa złożona z nowojorskich muzyków, tym razem sekcja w składzie: David Virelles, Reuben Rogers i Marcus Gilmore.

Michael Formanek ze specjalnym projektem Ensemble Koloussus, promującym płytę „The Distance”. Wyjątkowy, 18-osobowy zespół-orkiestra pod wodzą Formanka wyznacza zupełnie nowe podejście do jazzowych big-bandów. Będzie to jedyny ich koncert w Europie! Płyta artysty znalazła się w 10 najlepszych płyt zestawienia przygotowanego przez miesięcznik Downbeat.

Avishai Cohen Quartet – ten niezwykły muzyk, określany jest przez New York Times mianem „trębacza o ekstrawaganckich umiejętnościach, pełnych przestrzeni i uduchowionych”. Długo musiał mierzyć się ze swoim imiennikiem, a jego pierwsza płyta nosiła wymowny tytuł: The Trumpet Player. Powraca do nas ze swoim najnowszym albumem, który jest zarazem jego debiutem w ECM. Into the Silence jest albumem poświęconym zmarłemu tacie artysty.

Jakob Bro, ponownie w Bielsku, tym razem jednak w roli lidera, gdyż przed kilkoma laty gościł na Jazzowej Jesieni u boku Tomasza Stańko, obecnie odwiedza nas ze swoim znakomitym zespołem z Joey Baronem, legendarnym perkusistą nowojorskiej sceny improwizowanej czy młodym, a już niezwykle ceniony basistą Thomasem Morganem.

– projekt Food, czyli norwesko-brytyjski duet muzyków Thomas Stronen oraz Ian Ballamy i ich autorska, nowoczesna koncepcja muzyki improwizowanej i elektronicznej. W ramach festiwalu zaprezentują muzykę ze swojej nowej, trzeciej już płytę nagranej dla ECM, This is not a Miracle.

– kontrapunktem dla tego nowoczesnego programu będzie cykliczny koncert jazzu tradycyjnego, tym razem w wykonaniu Paul Jones and Digby Fairweather.

Programowe spektrum tegorocznej Jazzowej Jesieni rozciąga się od argentyńskiego, etnicznego jazzu (Dino Saluzzi) przez elektroniczno-elektroakustyczne poszukiwania (Food), nowojorski, loftowy klimat (projekt Tomasz Stańko, z zespołem w składzie David Virelles, Reuben Rogers i Marcus Gilmore), po otwarte formy i rasowe free (Craig Taborn, Vijay Iyer & Wadada Leo Smith). Na scenie Bielskiego Centrum Kultury nie zabraknie również odkryć i nowych gwiazd międzynarodowej jazzowej sceny: (Avishai Cohen Quartet, Jakob Bro w trio). Festiwal wyróżnia konsekwentne prezentowanie światowego jazzu w różnorodnych odsłonach oraz autorski pomysł organizatorów Jazzowej Jesieni. Program ten na nowo definiuje kategorię „współczesny jazz”, przekracza wąskie ramy gatunkowe, kreując nowe, muzyczne światy.

Twórcy festiwalu udowadniają, że z roku na rok można prezentować coraz ciekawszy, kreatywny program, który umiejętnie akcentuje zróżnicowane oblicza współczesnej muzyki. Mieszanka ta powoduje, że po raz kolejny jest to jedna z najbardziej oryginalnych propozycji jazzowych bieżącego roku.

Zakończyła się XIII Jazzowa Jesień

Koncert jazzu tradycyjnego zakończył XIII Jazzową Jesień w Bielsku-Białej. W czasie 6 festiwalowych dni, usłyszeliśmy aż 9 koncertów.

Koncert jazzu tradycyjnego zakończył XIII Jazzową Jesień w Bielsku-Białej. W czasie 6 festiwalowych dni, usłyszeliśmy aż 9 koncertów.
Tradycyjnie festiwal otworzyli dyrektor artystyczny Tomasz Stańko i prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Prezydent dziękował nie tylko za dobór repertuaru tegorocznej Jesieni, ale także za ogrmoną promocję Bielska-Białej, łączącą się z promocją jazzowego festiwalu w ogólnopolskich mediach.

15 LISTOPADA – STARS OF BRITISH JAZZ

Tradycyjnie, jeden z festiwalowych koncertów odbiega stylistycznie od głównego nurtu festiwalu, pokazując korzenie jazz. W tym roku wystąpiło 6 starszych panów, w życiorysach których jest zawarta historia brytyjskiej muzyki jazzowej, popowej i rockandrollowej. Przyjęli nazwę Stars of British jazz. Pokazali, że potrafią bawić się muzyką, i tym radosnym podejściem zarażać widzów. Sięgali po kompozycje Ellingtona, Armstronga, a nawet, podobno jeden z największych przebojów brytyjskiego jazzu – Midnight in Moscow, czyli Podmoskiewskije wieczera. Grali solówki, śpiewali, podrygiwali na scenie – jednym słowem, cieszyli się muzyką. Sięgali po przeboje Franka Sinatry (Fly Me to the moon) i Louisa Armstronga (jeden z bisów to It’s a wonderful world). Publiczność wyszła w ostatniego festiwalowego koncertu rozbawiona i w pełni zadowolona.

14 LISTOPADA – TOMASZ STAŃKO PROJEKT, EGBERTO GISMONTI
Przedostatni wieczór festiwalu wypełniła muzyka pochodząca z kontynentu amerykańskiego. Tradycyjnie dyrektor artystyczny festiwalu Tomasz Stańko przedstawił swój nowy projekt. W Bielsku-Białej wystąpił z muzykami pochodzącymi z Nowego Jorku, gdzie spędza znaczną część roku i uważnie przysłuchuje się jak bije jazzowe serce miasta. Tym razem jego trąbce towarzyszyła sekcja rytmiczna oraz saksofon.

Drugi koncert tego wieczoru, to muzyczna podróż do Brazylii. Przewodnikiem po jej muzycznych rytmach był Egberto Gismonti – multiinstrumentalista, mistrz gitary i fortepianu. To była pierwsza okazja do zobaczenia w Polsce tego muzyka, uznawanego za legendę brazylijskiego jazzu.

13 LISTOPADA – MATHIAS EICK, ANDY SHEPPARD
To był wieczór europejskiego jazzu. Wieczór muzyki inspirowanej pejzażem – norweskim, amerykańskim (podobno w niektórych miejscach zbliżonym do norweskiego) oraz brytyjskim – wyspiarskim, otoczonym przez morze.
Najpierw na scenie pojawiła sie muzyczna ekipa norweskiego trębacza Mathiasa Eicka, grając przepiękne ilustracyjne melodie. Brytyjczyk Andy Sheppard zaprezentował grając na saksofonach delikatniejszą stronę swojej jazzowej natury, tylko chwilami odlatując w bardziej awangardową stronę (spokojne morze, czasami zmienia sie w groźny sztormowy pejzaż). . Na koniec , jak na brytyjczyka przystało, pokazał, że wychował się na muzyce The Beatles.
Trzynasty, piątek, okazał się bardzo udanym wieczorem trzynastej Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej, a oba koncerty zostały wysoko ocenione przez widzów.

12 LISTOPADA – PABLO MARGUEZ, TIM BERNE – DECAY
Po nich na scenie pojawili się starzy dobrzy znajomi bielskiej publiczności Michael Formanek i Tim Berne. Tym razem to saksofonista – Tim Berne był liderem ich wspólnego składu. Projekt Decay, to najnowszy projekt Berne’a – wymykający się zaszufladkowaniom, ale zdecydowanie doceniony przez bielską publiczność. Po nich na scenie pojawili się starzy dobrzy znajomi bielskiej publiczności Michael Formanek i Tim Berne. Tym razem to saksofonista – Tim Berne był liderem ich wspólnego składu wzbogaconego o Ryana Ferreirę– gitara i Chesa Smith’a – perkusja, instrument perkusyjne. Projekt Decay, to najnowszy projekt Berne’a – wymykający się zaszufladkowaniom, ale zdecydowanie doceniony przez bielską publiczność.

11 LISTOPADA – BAD PLUS
Trójka znakomitych muzyków kreatywny pianista Ethan Iverson, pomysłowo grający na perkusji Dave King oraz kontrabasista Reid Anderson, zagrała w Bielsku-Białej znakomity, energetyczny koncert, wypełniając brzmieniami swoich instrumentów Dom Muzyki. Nie pozwalali na chwilę nudy, raz grając skomplikowane połamane rytmy, by po chwili na rytmicznym podkładzie rozwijać barwne melodyjne pejzaże grane na fortepianie. Chwilami było w ich muzyce słychać bluesa, innym razem rozwijali piękne melodie. W czasie drugiego bisu udowodnili, że bliska jest im muzyka rockowa, grając dla zachwyconej widowni jazzową wersję jednego z hitów zespołu Nirvana.

8 LISTOPADA – MARIA SCHNEIDER ORCHESTRA
Maria Schneider jest artystką rozchwytywaną na całym świecie. Wielokrotnie zdobywała nagrody Grammy. Lista jej współpracowników jest bardzo długa. Zaczyna się od Kronos Quartet, a kończy na Dawidzie Bowie’m. Bielski koncert był niezwykły także z tego powodu, że po raz pierwszy wystąpiła w Polsce ze swoim oryginalnym big-bandem. W Bielsku-Białej pokazała różne barwy jazzu. Od big-bandowej potęgi brzmienia, do delikatnych klimatycznych dźwięków inspirowanych rozległymi równinami Ameryki. Zmieniały się brzmienia, nieustannie zmieniali się soliści, a Maria Schneider opowiadała o kolejnych kompozycjach, w większości pochodzących z jej najnowszej płyty. Publiczność, która jak zwykle przyjechała do Domu Muzyki z całej Polski, nagrodziła koncert wielkimi owacjami na stojąco. Największe brawa zebrali dwaj saksofoniści za solówkowy dialog pod koniec koncertu. Jednym z dwóch bisów było klasyczne, jazzowo-filmowe Over the rainbow.